No jak z tym u Was jest? Kiedy „On” to jeszcze nie MĄŻ? Ani nawet narzeczony? W sieci i między znajomymi ja czasem wspomnę o moim jako o „prawieMężu”. PrawieMąż, prawieTeściowa, prawieSynowa. Tymczasem to „prawie” robi na tyle różnicę, że zaręczyn jeszcze nie było, a w rodzinie Pawła jestem już jako tako zakorzeniona (tak mi się wydaje!) bo to już kilka lat razem no i dziecię, które te rodziny chcieć czy nie chcieć- łączy na zawsze już.

Dobra, bredzę lekko, bo zaręczyny już były, całkiem znienacka i całkiem… dawno temu! Byliśmy wtedy teoretycznie 9 miesięcy razem, a praktycznie to zaledwie niecały miesiąc! Resztę czasu spędziliśmy pisząc ze sobą przez kilka/kilkanaście godzin dziennie, oddaleni o prawie trzy tysiące kilometrów. Oświadczył mi się Paweł kiedy miałam skończone 16 lat, on niecałe 19. Istni gówniarze jeszcze! To był koniec czerwca 2009 roku, pamiętam dokładnie, tego samego wieczoru dowiedzieliśmy się o śmierci Jacksona, króla Popu.

Zaręczyny były piękne i niespodziewane, pierścionek również (choć trochę za duży) – niestety uległ nieuleczalnemu zniszczeniu z mojej winy, po czym Paweł kupił mi kolejny pierścionek (który zgubiłam w czasie kiedy się rozstaliśmy na dwa miesiące) a teraz zarzeka się że z dwóch powyższych powodów, kolejnego pierścionka- nie będzie. Bo jestem ciapa i nie potrafię nic uszanować (zgubiłam też srebrną bransoletkę którą sprezentował mi na naszą pierwszą wspólną gwiazdkę- przysięgam że nawet nie wiem kiedy mi się zerwała z ręki, nigdy jej nie ściągałam!).

No i wracając do tych naszych pierwszych zaręczyn- po pierwsze to byliśmy wtedy gówniarzami, po drugie mało się znaliśmy więc takie oświadczyny się nie liczą! (kochanie wiem że możesz to przeczytać więc wybacz, ale wiesz że to prawda:)) No i po trzecie- te oświadczyny i zaręczyny wcale wówczas nie oznaczały rychłego czy chociażby w części planowanego ślubu w jakimś przynajmniej bliżej nieokreślonym czasie.

Dziś sytuacja się zmienia, bo mamy dziecko, no i będzie cztery i pół roku jak jesteśmy razem. I cała ta sytuacja rozchodzi się o to, ile razy już miałam problem z przedstawieniem Pawła w sytuacjach poważnych i tego wymagających, na przykład w przeróżnych urzędach, podczas rozmowy o wynajem mieszkania czy o pracę nawet! No i zazwyczaj kiedy miałam komuś mówić że „właściwie mój (chłopak? facet? konkubent? partner?)coś tam, coś tam…” – zawsze miałam chwilę zawahania. Jak go rzeczowo ująć?

Chłopak, kojarzy mi się z takim nastoletnim, niewinnym związkiem. Facet, niezbyt ładnie. Konkubent, cóż za sztywne i bezuczuciowe określenie! A partnera to ja z tańcem kojarzę.

Nawet w szpitalu, rodząc nie wiedziałam jak się o nim wyrażać. Znów, partner, chłopak (a może kłamać że narzeczony- brzmi to chyba najlepiej z wymienionych wyżej alternatyw)… w końcu miałam ochotę powiedzieć, nieco „bezpłciowo” że Ojciec Dziecka. Jakbyśmy się z kolei nie znali :D Taki tam, to tylko ojciec mojego dziecka. Widzicie?!

Dobra, to główna przyczyna, ale sęk też w tym że ja może bym chciała już być Żoną. Żałośnie przyznam, że niejednokrotnie naciskałam Stwórcę mej latorośli na zaręczyny. Stwórca bezlitośnie milczy, raz mówi tak, raz siak, robiąc i odbierając mi nadzieję. Między nami stałe wojny o pierdoły i takie tam. No i ogromne wzloty. Stwórca (a może właśnie TAK go zacznę określać?) doskonale zdaje sobie sprawę że gdyby teraz się oświadczył, ja niezwłocznie rozpoczęłabym planowanie dnia tego najważniejszego. Dlatego mądrala siedzi cicho!

Muszę się jednak przyznać, że jak na kobietę przystało, i w tej kwestii sama ja, naciskająca na zalegalizowanie naszego związku, jestem cholernie niezdecydowana. Przemawia za mną trochę mocnych argumentów ZA, ale i trochę więcej tych PRZECIW. Może więc naciskam bo wiem że wcale nie nastąpi to tak szybko? Może przemawia we mnie typowo męski strach przed małżeństwem? No wiecie, koniec wolności, widmo ewentualnego rozwodu i takie tam.

Nie mniej jednak, kończąc moje bezowocne i mało zrozumiałe wywody- na zaręczyny czekam, dałam na to Stwórcy pewien okres (on zapewnia że tego pragnie!) choć przyznam że mamy ustalone że pobierzemy się kiedy dostanie się do Wojska. Wcześniej nie możemy mimo (ewentualnych) chęci.

Dam jednak znać jeśli Stwórca postanowi zrobić kolejny krok, i czy wykaże się przy tym pomysłem  :-)