Pogoda za oknem straszna. Nie wiem jak u Was, ale u nas zrobiła się potworna, zimna chlapa. Przejechanie wózkiem po takim nieodśnieżonym, zachlapanym i zmarzniętym chodniku jest nie lada wyczynem. Oficjalnie czekamy już tylko na ciepłą wiosnę, lekki płaszczyk i rozkwitające wokół życie!

Ścięłam włosy. Miałam je długie odkąd pamiętam, czyli od co najmniej sześciu lat. Długie i ciemne, pamiętam jak w szkole dziewczyny chciały je dotykać żeby sprawdzić czy nie są doczepiane ;) Farbowane rzecz jasna, bo jestem, siłą natury – ciemną blondynką :) A tak mi się zamarzyło mieć krótkie włosy. Ile można być nastolatką? W tym roku kończę 20 lat, i to taka zmiana z tej okazji. Chciałam to zrobić kiedy kończyłam lat 18, tylko że się nie odważyłam. Teraz mi lekko i fajnie, mam „dłuższego Boba”. Paweł jest stanowczo na NIE. Mówi że ma w domu „inną babę”. To chyba jako statystyczny facet powinien się cieszyć z takiego stanu rzeczy, czyż nie? :)

Michasię od wczoraj męczy porządny katarrrro. Mam nadzieję że nie dojdzie do tego nic więcej. Wychodzimy na spacery codziennie, w każdą pogodę (pomimo tych dróg…), chociaż na pół godzinki. Obniżyłam temperaturę w mieszkaniu co by się odporność mojej latorośli ostatecznie nie obniżyła. Chciałabym już sprzedać nasz wózek i kupić nową spacerówkę, już chyba ostatecznie mam wybrany model, ale muszę go jeszcze zobaczyć na żywo.

Ale Misia jest cudowna. Wciąż żyjemy pełnymi, bezzębnymi (również wciąż!) uśmiechami, to nasza radość, nasz promyczek. Nad ranem latorośl domaga się emigracji z łóżeczka do naszego łóżka, oczywiście z pomocą moich ramion. W przeciągu paru dni podciągnęła się w pełzaniu z taką mocą, że trudno ją zmusić do pozostania tylko w salonie, zwiedza teraz na brzuchu większą część mieszkania, a ja chodzę za nią tylko i cieszę się, że to już tak urosło. I robi to szybko! Pięknie stoi, siedzi, pełza, turla się. W wanience kąpiemy się na siedząco, Misiula odkryła „chlapu chlapu” (a ja mokre ściany…) Kiedy to zleciało? Niedawno jeszcze tylko leżała. Uwielbiam nasze dni, tygodnie, miesiące…

A teraz lecę do deski do prasowania, bo czeka na mnie urocza sterta niewyprasowanych ubranek i pieluch tetrowych. I rozwieszenie kolejnej miski równie uroczej kolejnej sterty mini-prania… :)

 

P.S. Zmieniłam pseudonim na Estimada, chciałam coś normalniejszego niż nrth czy moje inicjały. Dziękuję wszystkim czytelnikom, chętnie wchodzę i czytuję bloga każdego kto do mnie zagląda i zostawi po sobie ślad :)