Mowa tu o nieprzespanych nocach. Moich oczywiście, bo P. łagodnie w tym czasie wtula się w poduszkę i pewnie nawet nie wie co się wokół dzieje. No ale on piersi z mlekiem – niestety teraz! – nie posiada.

O co właściwie chodzi?! Moje ukochane dziecię jeszcze do niedawna odłożone do łóżeczka o 19, a nawet o 18 wieczorem grzecznie zasypiało! I spało do 8 rano, z pobudką tylko na jedzenie, ale zaraz grzecznie zasypiała. A teraz? Trudno jest mi ją położyć nawet o 20, i budzi się z płaczem… średnio 10 razy każdej nocy! I nie wystarczy wsadzenie smoczka, nie nie nie… Mój mały ssak  przy każdej pobudce WYMAGA i OCZEKUJE bez dyskusji jakiejkolwiek cycy pełnej mleka! A co najlepsze nie zawsze zasysa ładnie przysypiając, ale zdarza się że wije i kręci nie mogąc się zdecydować – smoczek czy cyc?

Myślałam że może już moje mleko nie wystarczy, robiłam butelkę, która moja córa oczywiście gardziła. A więc to nie to. Ząbki? Wszystko na to wskazuje, ale ja nie potrafię ocenić czy, według wszelakich poradników gazetowych (a mam ich kilkadziesiąt nazbieranych przez całą ciążę) dziąsła są „rozpulchnione”, czy może ” mocno zaczerwienione” i czy rzeczywiście jest to już to „bolesne ząbkowanie” na które można zaradzić czasem- paracetamolem lub częściej- żelem na ząbkowanie.

Póki co jestem zaopatrzona w żelowe schłodzone gryzaki wszelakich faktur, żel na ząbkowanie i leki przeciwbólowe dla maluchów. No i póki co wstaję rano nieprzytomna i leczę się kawą której mi przecież dużo nie wolno. No, cierpliwości, przed nami caaaaała szczęka.