Wpisy z okresu: 1.2013

    No i się zaczęło

    1

    Mowa tu o nieprzespanych nocach. Moich oczywiście, bo P. łagodnie w tym czasie wtula się w poduszkę i pewnie nawet nie wie co się wokół dzieje. No ale on piersi z mlekiem – niestety teraz! – nie posiada.

    O co właściwie chodzi?! Moje ukochane dziecię jeszcze do niedawna odłożone do łóżeczka o 19, a nawet o 18 wieczorem grzecznie zasypiało! I spało do 8 rano, z pobudką tylko na jedzenie, ale zaraz grzecznie zasypiała. A teraz? Trudno jest mi ją położyć nawet o 20, i budzi się z płaczem… średnio 10 razy każdej nocy! I nie wystarczy wsadzenie smoczka, nie nie nie… Mój mały ssak  przy każdej pobudce WYMAGA i OCZEKUJE bez dyskusji jakiejkolwiek cycy pełnej mleka! A co najlepsze nie zawsze zasysa ładnie przysypiając, ale zdarza się że wije i kręci nie mogąc się zdecydować – smoczek czy cyc?

    Myślałam że może już moje mleko nie wystarczy, robiłam butelkę, która moja córa oczywiście gardziła. A więc to nie to. Ząbki? Wszystko na to wskazuje, ale ja nie potrafię ocenić czy, według wszelakich poradników gazetowych (a mam ich kilkadziesiąt nazbieranych przez całą ciążę) dziąsła są „rozpulchnione”, czy może ” mocno zaczerwienione” i czy rzeczywiście jest to już to „bolesne ząbkowanie” na które można zaradzić czasem- paracetamolem lub częściej- żelem na ząbkowanie.

    Póki co jestem zaopatrzona w żelowe schłodzone gryzaki wszelakich faktur, żel na ząbkowanie i leki przeciwbólowe dla maluchów. No i póki co wstaję rano nieprzytomna i leczę się kawą której mi przecież dużo nie wolno. No, cierpliwości, przed nami caaaaała szczęka.

     

    Wiem, wiem

    3

    Miałam pisać, pamiętam. Ale trudno było mi tu dotrzeć, zawsze jest coś przecież co trzeba wcześniej jeszcze zrobić. A myśli w głowie nazbierało się tak niebezpiecznie. Tak niebezpiecznie, że trudno jest mi się dziś określić.

    Nowy Rok miał zacząć się w końcu fajnie, a stało się jak co roku. W tym roku padło na nasza Fasolkę (Miśkę), która załapała najpierw zapalenie gardła (i antybiotyk), później nawrót zapalenia gardła (tym razem ostry- i kolejny antybiotyk), następnie trzydniówkę (2 dni gorączkowania i wysypka) a na samym końcu najgorsze – pogotowie, i noc na obserwacji w szpitalu na oddziale chirurgii dziecięcej…

    Wiecie, mam oczy dookoła głowy, a tu nagle okazuje się że i to nie wystarcza! Albo że ja się po prostu przeliczam (do czego przyznam, miewam tendencje). Tak w skrócie, z okazji iż nasze Pyzy (Miśka) ukończyło pierwsze półrocze swojego życia, postanowiliśmy z ojcem mej latorośli obniżyć poziom w łóżeczku. Po udanej akcji wsadziłam Pyzę do łóżeczka i zaczęłam wiązać ochraniacze na szczebelki łóżeczka, jak się okazało, zbyt wolno, bo latorośl postanowiła ćwiczyć przewroty i jak nie trzepnie główką o szczebelek…

    Wzięłam na ręce, popłakała, przestała, rozbawiłam ją i tak jakoś mechanicznie pogłaskałam jej główkę. To, co poczułam pod palcami ścięło mnie z nóg- duże wgłębienie w samym ciemiączku! Myślałam że tam „zejdę”. I dawaj na pogotowie. RTG główki, a później karetką do szpitala odległego o godzinę drogi od naszego miasta, bo tam najbliższy oddział chirurgii dziecięcej. Noc na obserwacji, coś okropnego. Rano zrobili jeszcze USG przezciemiączkowe i nas wypisali, bo nic złego tam niby nie zobaczyli. Ale ile ja się strachu najadłam (…)  To się stało w niedzielę, a ja wciąż nie mogę tego przeżyć, tyle.

    A poza tym pada śnieg. Jutro wybierzemy się chyba z Miśką na jakiś niedługi spacer, bo nie wychodziłyśmy z 2 tygodnie przez te choróbska. Bardzo za tym tęsknię i bliska jestem obłędu. Instynkt podpowiada mi że ta pogoda sprzyja odbudowania odporności Misiula. Choć strach wychodzić, bo gdzie nie pójdziesz tam prychają i parskają, bakteriami, wirusami, wszystkim po prostu.

     

    Powoli planujemy Chrzest, trzeba o tym pomyśleć. Chyba na wiosnę jak będzie ciepło i przyjemnie. Opcja na imprezę po Chrzcinach – albo na 25 osób (opcja cała rodzina), albo na 6 (opcja chrzestni i my). Chyba w życie wejdzie opcja druga, bo w tym roku czekają nas jeszcze 3 śluby i roczek małej.

    Dobra, będę pisać częściej, naprawdę. Muszę się gdzieś wygadać, bo jak nie tu to duszę to w sobie i wyżywam na ojcu mojej Miśki, a tak nie jest przecież okej.


    • RSS