Bo właściwie to udało nam się znaleźć mieszkanie, tylko nie chciałam nic pisać do podpisania umowy, nie chciałam zapeszać jak ostatnio. Teraz kiedy umowa podpisana, klucze w ręce i kaucja wpłacona można się cieszyć – wkrótce we własnym kącie!!! :)

 Mieszkanie jest piękne, nowoczesne, po kapitalnym remoncie, nawet spore bo Miśka będzie miała swój pokoik, no weszłam i wiedziałam że to jest to. Przeszło nasze najśmielsze oczekiwania, bo w tej cenie widzieliśmy do tej pory same niewypały na które nie warto było się decydować. Może więc warto było przeczekać :)) Ma nawet pustą sporą piwnicę (P. już się cieszy z miejsca na siłownię) i ogródek :)

 Zamierzamy się tam wprowadzić z początkiem maja, trzeba tam pozwozić nasze rzeczy (co prawda niewiele), P. musi poskręcać i wstawić nową kuchnię, ja zajmę się sprzątaniem, no i kupić większość rzeczy, jak np. meble do salonu, pralkę, i mnóstwo pierdół których nie mamy bo nigdy nie mieszkaliśmy sami i nie mieliśmy okazji uzbierać ;) Czyli praktycznie od podstaw!

 Jadę zaraz z mamą wybrać jakąś pralkę, mikrofalę, itd., i kupić te wszystkie pierdoły do mieszkania o których mowa była wcześniej, łącznie ze środkami czystości itd. I muszę przyznać że cieszy mnie ta „zakupowa wyprawa” bo lubię takie rzeczy. Dodam że gdyby nie nasze rodziny to nie byłoby tak kolorowo, bo jedna część na nowe mieszkanie postanowiła nas obdarować sprzętami, a druga meblami.

 P. dał mi wolną rękę w urządzaniu mieszkania, po tym jak w ciemno podpisał umowę o mieszkanie którego jeszcze nie widział, a później jak mu szczena opadła kiedy je zobaczył (zaufał tylko i wyłącznie mojemu zdaniu). Czyli ja się zajmuję sprzątaniem i urządzaniem, a on skręcaniem i sprawami typowo mieszkaniowo-naprawkowymi, o których ja nie lubię nawet wiedzieć.

 Będzie dobrze, nasze pierwsze gniazdko, już się nie mogę doczekać, przed nami jeszcze trochę pracy, ale ostatecznie przed porodem będę spokojna. I Misia będzie miała swój własny piękny pokoik, który już widzę.

 I wybaczcie te przechwalanki, ale jestem taka szczęśliwa, wreszcie wszystko zaczyna się dobrze układać! A nawet lepiej niż dobrze. Chyba to drzewko szczęścia pomogło!