Mój pierwszy marzec tutaj od siedmiu lat, mimo mroźnego powietrza, zdaje się że przyciągnął ze sobą trochę słońca, i mniej temperatur poniżej zera.

Cieszę się wolnymi popołudniami, choć Miśka kopie na mój stres związany ze środą. Nie powiem co, powiem jak już będzie po wszystkim. Musi być dobrze, musi być słońce.

 

Jak jest słońce to jest dobrze, lepiej, tak samo jak dni przepełnione kawą z mlekiem, koniecznie słodką, mówiłam kiedyś że cukier tak sprawia. Jak uśmiechy.

Chciałabym mieć wszystkie te stresy za sobą, mieć przekonanie że nie ja zależę od moich niepowodzeń, tak chyba łatwiej. Pit-y, szkoły, kursy, kilometry, praca i godziny, wszystko to sprawia że czasu jakoś mniej.

 

 

W końcu mogę się pochwalić nowymi kształtami… :)