Dużo we mnie ochoty na słodkie, ostatnio. Cieszę się na górki w moim życiu, no, że raz pod nią, raz z niej. Dużo też we mnie ochoty na samolot do Hiszpanii i odwiedziny. Z Miśką wszystko cudownie, choć ciągle się martwię. Będę musiała sobie chyba porobić badania na własną rękę, bo nie wiem czy doczekam się ich wielu od ginekologa. Następna wizyta 20 lutego, to będzie 19 tydzień Miśki, ciekawe czy się dowiemy czy rzeczywiście Miśka jest Miśką, czy ginekolog poskąpi USG.

W ten weekend ostatnie zaliczenia i koniec pierwszego semestru w szkole. Trzeba pomyśleć o odebraniu dyplomu ukończenia szkoły w Hiszpanii, tylko no właśnie, średnio widzę nas z Miśką w samolocie w tym roku, kiedy jeszcze mogłabym odpocząć bez jej płaczu. Kasa, kasa, kasa.

No i czeka mnie stres- kolejny egzamin na prawo jazdy. Muszę to w końcu doprowadzić do końca, bo MNIE to doprowadzi do końca. Mam nadzieję że będzie to mój ostatni kontakt z WORD’em.