Trudno jest mi się określić, po prostu uczucia nie idą w parze z niczym, nic się nie składa, układa, nie jest takie jak powinno. Dziś, i od dziś do końca dni potrzebuję jak nigdy słońca, po to by się uśmiechać, nie tylko ustami, ale policzkami, oczami, szyją, włosami, wszystkim po prostu. Potrzebuję słońca w moim życiu, które będzie tym, że dla od mojego uśmiechu dla ciebie wszystko będzie kilka razy jaśniejsze. Czy kiedykolwiek tak było?

Czy zagubiłam się tak bardzo sama w sobie, że nie zauważam? Zauważam, całe to oddanie, zauważam kilometry które dziennie pokonujesz bym nie szła sama. Ale ja zauważyłam że potrzebuję więcej, to źle? Potrzebuję żebyś dla mnie pozbył się nikotyny w organizmie, tak samo jak miłości w twoich oczach, i zrozumienia dla moich humorów. Jestem tylko młodą dziewczyną która za szybko zaczęła, za dużo wzięła na swoje barki, a która potrzebuje twoich, mocniejszych.

Myślę dziś o reklamie z lodówką, nocnym wstawaniem mężczyzny po truskawki dla swojej kobiety, pamiętasz, śmialiśmy się że u nas nie będzie inaczej, kiedyś.

Wstań, wstawiłam wodę na kawę, kiedyś, kiedyś, kiedyś.